czyli jak odnieść pełne zwycięstwo
Ewangelia Mateusza, rozdział 3:
7. A gdy ujrzał wielu faryzeuszów i saduceuszów, przychodzących do chrztu,
rzekł do nich: Plemię żmijowe, kto was ostrzegł przed przyszłym gniewem?
8. Wydawajcie więc owoc godny upamiętania; 9. Niech wam się nie zdaje,
że możecie wmawiać w siebie: Ojca mamy Abrahama; powiadam wam bowiem,
że Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi. 10. A już i siekiera
do korzenia drzew jest przyłożona; wszelkie więc drzewo, które nie wydaje
owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone. 11. Ja was chrzczę
wodą, ku upamiętaniu, ale Ten, który po mnie idzie, jest mocniejszy niż ja;
jemu nie jestem godzien i sandałów nosić; On was chrzcić będzie Duchem
Świętym i ogniem. 12. W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje,
i zbierze pszenicę swoją do spichlerza, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym.
Powyższy fragment mówi nam o służbie Jana Chrzciciela (wer. 7-10)
oraz o nadchodzącej służbie Jezusa (wer. 11-12). Służba Jana to wzywanie
do pokuty, nawrócenia, służba Jezusa to chrzczenie ludzi ogniem,
doprowadzenie do całkowitego oczyszczenia i zapełnienie nieba. Czerpiąc
z tych dwóch służb, korzystając z tego, do czego wzywa Jan i przyjmując to,
co daje Jezus, osiągniesz pełne życiowe zwycięstwo. Co jest tym zwycięstwem?
KONTRAST
Jan skupiał się w swojej służbie na wzywaniu do opamiętania się,
nawoływaniu do radykalnej zmiany życia. Na widok ludzi zaniepokojonych
w swym sumieniu, przychodzących nad Jordan, by się ochrzcić, odczuwał
irytację, bo znał motywy ich postępowania. Nie cieszyła go frekwencja na jego
nadrzecznych mityngach. Nie zadowalał go fakt, że sumienia tych ludzi są
poruszone. Widząc, że są religijni i szukają Boga, nie oznajmił im z uśmiechem:
„świetnie trafiliście, te spotkania są dla was”. Zauważał bowiem pewien
KONTRAST. Kontrast pomiędzy tym, kim byli ci ludzie, a tym, jak wyglądało
ich życie.
Ludzie ci byli Żydami, ale ich życie nie świadczyło o tym. Nie byli narodem,
który jest „światłem dla pogan”. Całą swą tożsamość budowali na powtarzaniu
sobie – Jan nazywał to „wmawianiem sobie” – że są szczególni, wybrani,
że są dziećmi Abrahama. Krzycząc na nich i obrażając, Jan domagał się, by
swą tożsamość, swoją pobożność, zwyczaje religijne i fakt, że zostali wybrani,
potwierdzili wydając owoce nawrócenia.
Obraz ten bardzo przypomina dzisiejszy kościół. Ludzi, którzy tkwią w swych
zwyczajach religijnych, których tożsamość zbudowana jest jedynie na przynależności
do określonej grupy. Ludzi, którzy usprawiedliwiają się przed samymi
sobą, uczęszczając na przeróżne spotkania chrześcijańskie. Wmawiana sobie
tożsamość to żadna tożsamość.
Mamy pod dostatkiem zwyczajów, kultur religijnych, form
pobożności, doktryn. Nie brakuje nam „pudełek”, „przegródek”,
wspólnot, kościołów, ruchów, denominacji, konfesji.
Spotkań nauczających i modlitewnych, konferencji i konwencji,
nabożeństw, zlotów, obozów i „campów”, prelekcji
i wernisaży, debat i projekcji, koncertów,
seminariów, szkół biblijnych, kursów… łał! Nigdy
w dziejach chrześcijaństwa nie było tak bogato!
Jest tylko jeden problem, który zauważył Jan – brak owocu.
Brakuje rezultatów, które powinny być naturalnym
wynikiem naszego stylu życia – jeżeli jesteśmy tymi, którym
mienimy się być! Koszmarny kontrast jest widoczny w naszym
życiu. Kontrast, który doprowadza nas do schizofrenii
duszy i ducha, a przyglądający się temu świat prowadzi
ku zgorszeniu, negowaniu istnienia Boga lub zaprzeczaniu
prawdziwości Jego Słów.
Bóg to widzi i mówi do nas poprzez Jana tak: Żmije, czujecie,
że nadchodzi kara, sąd, że nie ma życia bez zobowiązań,
że za wszystko trzeba będzie zapłacić. Co posiejcie to zbierzecie.
Otrzymaliście ostrzeżenie i czujecie oddech sądu
na plecach. Dobrze! W takim razie przestańcie się wić jak
gady. Przestańcie wmawiać sobie tożsamość chrześcijańską.
Bóg u końca czasów wzbudza potężne przebudzenie
i uczyni swoimi dziećmi tych, których wy byście nie uczynili.
Będziecie zaskoczeni! Zamiast zajmować się wszystkim
i niczym zarazem, przestańcie ściemniać i wydajcie owoce
nawrócenia!
NADZIEJA
Dla dzisiejszego kościoła jest tylko jedna nadzieja. Tą nadzieją
jest radykalne nawrócenie. Totalna pokuta. Ogień zmiany, który
każdy z nas musi sobie zaaplikować. I ty, czytelniku, prawdopodobnie
doskonale „czujesz” to, o czym mówię. Gdy rozpoczynałeś
swe życie z Bogiem, zaczynałeś od nawrócenia. Chyba, że
byłeś jednym z tych, którzy jedynie „zaprosili Jezusa do serca”.
Prawdziwe nowe narodziny chrześcijańskie zaczynają się
od tych dwóch nierozłącznych elementów: pokuty i wiary.
Dlatego właśnie Piotr, w dniu pięćdziesiątnicy, nie powiedział
do tłumu „teraz narodźcie się na nowo”, tylko: „nawróćcie się,
a otrzymacie dar Ducha”.
Czy jeszcze pamiętasz ulgę związaną z przebaczeniem grzechów?
Ta ulga ma towarzyszyć Ci cały czas! Nie ma jednak
ulgi, ugaszonego pragnienia, pokoju serca bez radykalnej,
odważnej decyzji życia w zgodzie z czystym sumieniem, które
wskazuje drogę. Wielu z nas „zaliczyło” proces: nawrócenie,
wiara, entuzjazm, kompromis, wymówka, zatwardzenie serca,
sceptycyzm. Nie ma w tym nic dziwnego, Słowo Boże ostrzega,
że jest to naturalna kolej rzeczy u tych, którzy nie są trzeźwi
i czujni na drogach swojego nowego życia. Nie próbuj zrobić
z tego doktryny. Dzisiejsza twoja „blazerka” nie znajduje ani
usprawiedliwienia, ani uniewinniającego wytłumaczenia.
Jest tylko JEDNA DROGA – jest nią JEZUS. Na tę drogę
wchodzimy przez pokutę i wiarę, i dzięki pokucie i wierze
na niej trwamy. Dzisiaj zdecyduj, by kierował tobą Duch
Święty i czyste sumienie. Nie ma grzechu, który wolno lekceważyć,
nie ma małych, nieistotnych spraw, jeśli chodzi
o serce. Nie ma celów uświęcających środki. Jest tylko jedno
święte życie dla Jezusa. Każdego dnia zachowuj wrażliwość na
głos sumienia, w każdej chwili i w każdej sprawie. Tylko w ten
sposób wszystko w twoim życiu może zacząć się na nowo.
OPCJA
Jeżeli nie jesteś zainteresowany takim rozwiązaniem, istnieje
inne. Jest bliższe niż myślisz, ta opcja to siekiera odcinająca
cię od życia z Bogiem. Jan mówił, że jest ona przyłożona do
korzenia. Mimo upływu wieków, w każdym pokoleniu ta siekiera
pozostaje na tym samym miejscu – gotowa odciąć każdego,
kto doprowadza własne życie do „paranoi”, wciąż godząc się na
nowe kompromisy. Nie chcę rozwijać tematu grzechu przeciwko
Duchowi Świętemu, ale widziałem wielu chrześcijan martwych
za życia. Nie odbieram im zbawienia (wiem, że trudno
je utracić), jednak odcięcie od źródła życia spotyka dzisiaj zbyt
dużą grupę chrześcijan.
Czy zauważyłeś, że słowa Jezusa „bramy piekieł nie przemogą
kościoła” nie „działają” dla wszystkich kościołów? Te słowa są
obietnicą jedynie dla kościoła uniwersalnego i tych jego członków,
którzy żyją w objawieniu, kto jest ich zbawicielem, są mu
posłuszni i korzystają z Jego prowadzenia. To Jezus buduje
kościół, nie my. My mamy podążać „za”. To rozpadanie się
kościołów, zarówno historycznych jak i lokalnych jest wypełnieniem
słowa o siekierze. Mam nadzieję, że nie jesteś zainteresowany
tą bardzo realną opcją, która – na podstawie niezmiennego
Bożego Słowa – może wypełnić się w twym życiu.
OGIEŃ
Jan zdawał sobie sprawę, że on nie jest „Tym, który ma przyjść”
i że jego służba zaledwie poprzedza służbę Jezusa. Zapowiadając
tę niezwykłą służbę mówi, że TEN, który przyjdzie po nim,
mocniejszy niż on, będzie chrzcił Duchem i ogniem. Głosi również,
że Jezus trwale oczyści ten świat, zbierając pszenicę (swoje
dzieci) do spichlerza i paląc w ogniu nieugaszonym wszelkie
plewy. Może masz taki obraz, że Jan to Stary Testament,
a Jezus – Nowy. To prawda, ale nie zmienia to faktu, że Jan
zapowiedział ogień dla bezowocnych drzew i Jezus będzie
palił plewy. Nie igraj z życiem. Nie igraj z ogniem.
Nie chciałem się jednak koncentrować tylko na ogniu. Jan
mówi: ja chrzczę wodą, ale po mnie idzie ten, który będzie
chrzcił Duchem i ogniem. Pokutując doświadczamy oczyszczenia,
spotykając się z Jezusem otrzymujemy Jego Ducha.
Mamy dostęp do osoby, ale również do ognia – ognia, którym
On jest.
5 Mojżeszowa. 4:24
Gdyż Pan, twój Bóg, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem
zazdrosnym.
W tym spotkaniu z Duchem Świętym dopełnia się nasze
zwycięstwo. On, ogień, Bóg zazdrosny, oczyszcza swoją świątynię,
oczyszcza nas. Oczyszcza nas dla siebie. Pielęgnując, rozwijając,
pożądając społeczności z Duchem Świętym, dajemy Mu możliwość
oczyszczania nas. Nie możesz być w Bogu i w grzechu
jednocześnie. Chrześcijanie walczący z grzechem odnoszą
porażkę, bo nie pielęgnują przyjaźni z Tym, który jest źródłem
uświęcenia. Nie trwaj w pysze, próbując samemu pokonywać
pożądliwości.
Podążając za Duchem Świętym, w Jego darach,
obserwujemy nadprzyrodzoną moc, która uczy nas pokory.
Dowiadujemy się o naszej niemocy i o Jego możliwościach.
Widząc ludzi dotykanych przez Boga coraz bardziej
pragniemy Jego Królestwa i Jego powtórnego przyjścia
w Chwale. Duch Święty zawsze będzie wywyższał Jezusa,
nie nas. To doprowadza do pełnego zwycięstwa, pełnego
podobieństwa do Jezusa. Jezusa, który uniżył się aż do końca.
To właśnie nasze upodobnienie się do Niego jest naszym
pełnym zwycięstwem.
Szukaj pokuty, szukaj więzi z Nim – czeka na Ciebie ogień
zmiany. Obyśmy wszyscy byli do Niego podobni!
Marek Ciesiółka


