Andie Hottenbacher
Jest wiele kwestii, które wiążą się z uwielbieniem: muzyczne preferencje, gatunki, rytmy, teksty, głośność, instrumentarium, aranżacja – lista właściwie nie ma końca. Możemy na wiele sposobów podnosić standard uwielbienia w naszych kościołach. I większość z nas ma swoją definicję tego, czym jest „wspaniałe uwielbienie”.
Ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, co preferuje Bóg? Czy myśleliście, co dla Niego jest najważniejsze w uwielbieniu?
Czasem słyszę takie opinie: „Uwielbienie nie jest czymś, co mnie ekscytuje, wolę misję (albo ewangelizację). A w ogóle to nie umiem śpiewać”. Lub drugie ekstremum – spotykanie z kimś, kto próbuje zrobić na mnie wrażenie, jak głęboko jest zaangażowany w uwielbienie. Padają stwierdzenia: „Żyję po to, by uwielbiać”. „Kiedy uwielbiam ożywam”.
Hmmmmm, o co w tym wszystkim chodzi? Czy tylko niektórzy mają przeznaczenie, aby wielbić, być „chwalcą”, podczas gdy innych pochłaniają bardziej praktyczne aspekty życia chrześcijańskiego? Nie sądzę, by tak było.
Pamiętajmy, Jezus powiedział do kobiety przy źródle (Jan 4:23), że „nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali cześć Ojcu w duchu i w prawdzie, bo i Ojciec takich szuka”, którzy tak właśnie będą mu cześć oddawali. Bóg jest Duchem i Ci którzy go uwielbiają, muszą go chwalić w duchu i w prawdzie.
Nasze duchowe zaangażowanie umysłu, emocji, ciała i ducha w uwielbienie ma z pewnością wiele wspólnego z oddzieleniem czasu, by skupić się na Bogu Ojcu. Pokłonić się, zaśpiewać, radować się, ogłaszać, stać i podnosić nasze głowy w podziwie i uniżeniu. To wszystko jest wyrazem naszego poddania się Jego panowaniu. On to kocha. Uniżenie się w adoracji i uwielbieniu.
Jednak równolegle Bóg szuka ludzi prawdy. Pokolenia, które nie tylko śpiewa o prawdzie, ale też w nią wierzy i nią żyje. Ludzi z charakterem, prawych, którzy szanują Boga całym swym życiem i każdego dnia swego życia.
Bóg kocha różne style i smaki uwielbienia. Na świecie można znaleźć ich wiele. Kocha je, ponieważ są wyrazem naszego oddania i miłości do niego. Kocha, gdy po prostu uniżamy się przed nim, bez względu na to, jaką formę to przyjmuje.
Kocha także, kiedy wychodzimy z naszego czasu intymności z nim i nadal uwielbiamy Go poprzez to, że żyjemy jak prawdziwi wierzący. Jesteśmy mężczyzna lub kobietą o zintegrowanym życiu. „Chwalcami” w duchu i w prawdzie. Duch i prawda nie wyłączają się nawzajem. Nie chodzi o jedno czy o drugie. I jedno i drugie jest dla Boga ważne. Razem dopełniają nasze życie uwielbienia czyniąc je doskonałym.
„Wzywam Was przed obliczem Boga, byście składali ciała swoje, jako ofiarę żywą, święta i doskonałą przed Bogiem”. (Rzym 12:1)
To wielki przywilej pomagać ludziom uczyć się, jak prowadzić innych i jak odpowiadać na oczekiwania Boga w uwielbieniu. Lecz czułabym, że nie sprostałam zadaniu, gdybym nie pomagała im zrozumieć pierwszej i najważniejszej kwestii w uwielbieniu, którą jest posłuszeństwo.
Nie warto komplikować uwielbienia. Uniżone i posłuszne serce, które biegnie za Bogiem w każdej sferze życia jest dźwiękiem i rytmem, który najbardziej podoba się Bogu.


